Dzisiaj króciutko. Smoczek uspokaja rzeczywiście i rodzica i maleństwo, ale na krótko. Na dłużej będzie tylko przyczyną bólu głowy rodzica z powodu kłopotów z mową dziecka.

Kiedy dziecko zbyt długo ssie smoczek, język przez dłuższy czas spoczywa nieruchomo na dnie buzi. Dziecko nie napina i nie ćwiczy mięśni języka, które nie mogą w związku z tym spełniać jednej ze swoich podstawowych funkcji: umożliwianie mówienia. Seplenienie to tylko jedna z wad wymowy, które mogą się pojawić w następstwie przedłużonego ssania.

Kiedy dziecku zabrać smoczek?

Najlepiej w ogóle go nie podawać, ale jeśli już, to… Dziecko po ukończeniu pierwszego roku życia absolutnie nie powinno z niego korzystać. Pytania? Zapraszam.